| autor | treść posta | data dodania |
|---|
Bieganie na odchudzanie
biegam prawie codziennie od jakiegoś czasu no i nie wiem po jakim czasie przynosi to oczekiwane rezultaty.....nie chce sie głodzić....tylko promuje bardziej ruchliwy:P tryb życia.....
nie wiem czy bieganie ma sens ile można spalić kalorii?
ja biegam 2-3 razy dziennie po 20 min ;P (teraz zima to tak różnie bywa :P))
godzina biegania w te i we wte = 600 kcal mniej, wyrobią ci się mięśnie nóg i 'boczki' znikną jak odjął :)
Zgadzam się, dużo ruchu jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a może bardzo pomóc. Poza tym, że podczas biegania można bardzo łatwo zrzucić trochę kilogramów, to także zyskuje się dużo lepszą kondycję, dotlenia się organizm. Naukowcy udowodnili, ze osoby, które czynnie uprawiają sport rzadziej zapadają na choroby, wiec chyba warto biegać.
no coż z tym odchudzaniem to ciężka sprawa. osobiście schudlam....2 kg. biegam ok 5-6 x tyg w tym 2lub 3 x po 12 km z interwalami. Efekt jest taki że jakoś dramatycznie nie zeszczuplalam natomiast mam same mięsnie. zamierzaalm schudnąć ok 5kg. I nie potrafię. Biegajac nie jestem w stanie się pogłodzić. Zyskalam jednak dobrą kondycję(10km robie w ok 50min) a na wiosnę biegnę półmaraton....ale te 3-4 kg chcialabym zrzucić....
nie wiem jak przekłada się bieganie na odchudzanie, ile potrzeba kilometrów czy czasu by zrzucić odpowiednią ilość kilogramów. Wydaje mi się że to indywidualna sprawa. Na pewno potrzeba na to czasu. Po dwóch tygodniach nie będzie widać super efektów, ale regularne bieganie powinno przynieść wyniki
Ja dużo biegam i świetnie się z tym czuję :) to prawie tak fantastyczna forma ruchu, jak moje ukochane karate :)
Ale nie zauważyłam po moim ciele, żeby chudło od biegania...
jeśli chodzi o bieganie po to by schudnąć to bez diety ( nie mówię tu o jakimś rygorze tylko o zwykłym nieobjadaniu się) nie ma efektów; wiem co mówię :) ja mam skłabość do czekoladki i ciastezek więc mi bieganie nie ujmuje kg :) ale fakt - faktem -dla mnie trening bez biegania to nie trening :]
witam serdecznie. osobiście uważam iż bieganie jest najlepszą forma aktywności jeśli chce się schudnąć ponieważ przez dłuższy czas nasze tętno utrzymuje się na wysokim poziomie(oczywiście w zależności od intensywności biegu). Najlepszy okres na bieganie to rano i to na głodnego. Po takim biegu wasz metabolizm będzie się utrzymywał na wysokim poziomie i to przez cały dzień-skutek(ciągły głód).Co wtedy jeść i ile??Przede wszystkim regularnie ok 4-6 mniejszych posiłków. Głównie białka i węglowodany(ale oczywiście to temat rzeka). Chciałbym jeszcze podkreślić iż nasz organizm zaczyna spalać tłuszcz po ok 20min biegu!!A do jego spalania są potrzebne węglowodany. Także przed porannym biegiem polecam wodę z miodem i cytryną. Nie zapomnij cie iż organizm potrzebuje regeneracji i odpoczynku także bieganie codziennie nie jest najlepszym pomysłem, a nawet można sobie zaszkodzić.Pozdrawiam
Ostatnia modyfikacja: 2010-01-05 11:49
Agnieszka Penkala napisała:
> no coż z tym odchudzaniem to ciężka sprawa. osobiście
> schudlam....2 kg. biegam ok 5-6 x tyg w tym 2lub 3 x po 12
> km z interwalami. Efekt jest taki że jakoś dramatycznie nie
> zeszczuplalam natomiast mam same mięsnie. zamierzaalm
> schudnąć ok 5kg. I nie potrafię. Biegajac nie jestem w
> stanie się pogłodzić. Zyskalam jednak dobrą kondycję(10km
> robie w ok 50min) a na wiosnę biegnę półmaraton....ale te
> 3-4 kg chcialabym zrzucić....
Gratuluję osiągów! :-) Ja muszę zrzucić jakieś 20kg. Gdzieś przeczytałem, że tyle muszę zrzucić żeby być dobrym maratończykiem ;-)
Mam podobnie :-/ Na początku fajnie traciłem wagę ale teraz "stoję" na wadze. Gdzieś czytałem, że organizm przyzwyczaja się do takiego trybu życia, i że trzeba mu ciągle dostarczać dodatkowych bodźców żeby tracić wagę. Zastanawiam się nad dietą niskowęglową - głodzić się też nie będę bo mój organizm znowu się przyzwyczai i nie dość, że nie zrzucę 20kg to jeszcze będę głodny! :-) Co to, to nie! Co sądzicie o diecie niskowęglowej?
K.
moniCa Rejt napisała:
> ja biegam 2-3 razy dziennie po 20 min ;P (teraz zima to tak
> różnie bywa :P)) godzina biegania w te i we wte = 600 kcal
> mniej, wyrobią ci się mięśnie nóg i 'boczki' znikną jak
> odjął :)
Bilans energetyczny to jedno a metabolizm to drugie. Czytałem, że po około 45min wysiłku "tlenowego" (to jest sprawa wysoce indywidualna) przestajemy spalać glikogen (z węglowodanów) i przechodzimy na spalanie tłuszczy. Z tego wynika, że bardziej opłaca się biegać raz a dłużej niż krócej a kilka razy. No i - przynajmniej u mnie - najwięcej endorfin wydziela się po godzinie biegu :-) a do 20min to jest droga przez mękę :-)
K.
heh:) U mnie podobnie. Z tym, że słyszałem, że po 20 minutach już przechodzi się na spalanie tłuszczu.
Na razie dopóki nie kupię sobie oddychających under armour, biegam na siłowni. Dzisiaj spróbuję przebić się przez ścianę 40 minut a tak nie lubię dreptać na bieżni :P Dla urozmaicenie siądę jeszcze na rowerze, chociaż w tym przypadku spalanie zaczyna się pewnie dużo później...
Jedyne czego się obawiam to uczucia ospałości, a często łapie mnie w czasie biegania... bardzo mnie to dziwi, szczególnie, że puls mam wtedy ok 140 i do pulsu sennego mi daleko
Marcin Starski napisał:
> heh:) U mnie podobnie. Z tym, że słyszałem, że po 20
> minutach już przechodzi się na spalanie tłuszczu.
No bo to najpierw spalaja się glikogen, później (po ok 20min) glikogen z tłuszczami a dopiero na samym końcu same tłuszcze.
> Na razie
> dopóki nie kupię sobie oddychających under armour, biegam na
> siłowni. Dzisiaj spróbuję przebić się przez ścianę 40 minut
> a tak nie lubię dreptać na bieżni :P
A ja nawet lubię. Można coś obejrzeć w telewizorni albo pogadać ze współbiegaczem. Czasami na siłce spotykam super ciekawych ludzi!
> Dla urozmaicenie siądę
> jeszcze na rowerze, chociaż w tym przypadku spalanie zaczyna
> się pewnie dużo później...
To chyba nie zależy od rodzaju uprawianego sportu ale od tętna. Obojętnie czy jedziesz na rowerze, truchtasz, albo ćwiczysz na wioślarzu.
> Jedyne czego się obawiam to
> uczucia ospałości, a często łapie mnie w czasie biegania...
> bardzo mnie to dziwi, szczególnie, że puls mam wtedy ok 140
> i do pulsu sennego mi daleko
A ja ziewam podczas ćwiczeń anaerobowych. Już próbowałem wszystkiego - kofeiny, preparatów rozszerzających oskrzela... Jeszcze serca sobie tylko nie badałem...
Może też popróbuj jakiegoś dopalacza na początek. Co Ty na to? Chę?
Na mojej siłce z tymi bieżniami to jest tak, że niestety przed sobą mamy szybę , a po drugiej stronie tor i kręgle ;) Nawet muzyki nie ma.. może zacznę mp3 brać ze sobą.
W kwestii dopalaczów - biorę spalacze tłuszczu od czasu do czasu, one mają wysoką zawartość kofeiny, ale działanie wysoko ambiwalentne. Myślę, że to moje zasypianie w biegu to kwestia zbyt ubogiego snu (6 godz.) i ciągle szlifowanej diety. Powoli zwiększam ilość warzyw, ograniczam mięso, a białko uzupełniam w odżywkach.
A propos - bierzesz Krzysztofie jakieś dodatki, w sensie suplementy?
Marcin Starski napisał:
> Myślę, że to moje zasypianie w biegu to
> kwestia zbyt ubogiego snu (6 godz.)
Dzieci?
> i ciągle szlifowanej
> diety. Powoli zwiększam ilość warzyw, ograniczam mięso, a
> białko uzupełniam w odżywkach. A propos - bierzesz
> Krzysztofie jakieś dodatki, w sensie suplementy?
Tylko kofeinę albo w dopalaczu albo w kawie. Kenijczycy mówią że nie ma substytutu ciężkiego, długiego treningu :-) Bardzo mi się podoba takie podejście. Oczywiście uważam na to co jem. Lubię do obiadu n.p. łyknąć maślankę. No i stosuję dietę MŻ. :-)
Witam !!
Bieganie na stówę pozwala zwalić zbędne kilogramy,kwestia tylko jak dużą ma się nadwagę )))
Jeśli jest się takim grubasem jak ja to da się naprawdę dużo zrzucić ))
25 marca rzuciłem palenie i w lecie (tak na przełomie lipca i sierpnia) okazało się że ważę 106 kilo ((((((( !!!!!!!
postanowiłem więc coś z tym zrobić,pierwszy mój bieg to 750 metrów i myślałem że płuca wypluję ))))
Jednak powoli dokładałem czasu biegu i teraz biegam co drugi dzień po około 60 minut (czasem 75),jednak nie mniej niż 55 minut.Fakt że tempo mam słabe,bo tylko coś koło 6 minut na kilometr ,ale i to wystarcza do poprawy kondycji i zrzucenia sporej ilości kilogramów, teraz moja waga to 88 kilogramów !!!
Nawet sam się nie spodziewałem że tak mnie to bieganie wciągnie ,zwłaszcza że jestem już po "40" !!!
Ja już wiele razy próbowałam zacząc bieganie, nie w celu odchudzania, a dla kondycji, zdrowia i mięśni. Mieszkam w okolicach Powiśla, blisko parku i wydał mi się on idealny do treningu (+ są tam dobre schody!) ale przeziębiłam się po kilku dniach (była to wczesna wiosna), innym razem lato- więc za gorąco, a teraz zima i znów nie tak! Starałam się rozpocząć bieganie na bieżni, ale zazwyczaj kończy się na szybkim marszu ;) chyba mam za mało motywacji na tę chwilę.. Gratuluję tym co biegają systematycznie!
według mnie bieganie to najlepszy sposób na zrzucenie zbednego balastu. pamietac nalezy tylko zeby spokojnie zaczynac, z wyczuciem, powolutku, jesli bedziemy robic to systematycznie...długo nie trzeba czekac na poządane efekty.
mozna biegac dla odchudzania na dwa sposoby:
- interwały ( krotkie odcinki w szybkim tempie powtarzane kilka razy) lub
- biegi ciagłe ( bardzo powolne tempo.tak aby nie miec za dużej zadyszki) i przypominam, ze aby spalic tzw ,,oponke,, musimy przetruchtac chociaz ok 35 min bo wtedy zaczyna spalac sie tłuszczyk.
systematycznie i racjonalnie zeby sie szybko nie zniechecić
Katarzyna Gołębiowska napisała:
> Ja już wiele razy próbowałam zacząc bieganie, nie w celu
> odchudzania, a dla kondycji, zdrowia i mięśni. Mieszkam w
> okolicach Powiśla, blisko parku i wydał mi się on idealny do
> treningu (+ są tam dobre schody!) ale przeziębiłam się po
> kilku dniach (była to wczesna wiosna), innym razem lato-
> więc za gorąco, a teraz zima i znów nie tak! Starałam się
> rozpocząć bieganie na bieżni, ale zazwyczaj kończy się na
> szybkim marszu ;) chyba mam za mało motywacji na tę chwilę..
> Gratuluję tym co biegają systematycznie!
Motywacja jest najważniejsza:)
Dla tych wszystkich którzy chcą schudnąć a bieganie im nie pomaga, przesiądźcie się z samochodu na rower to zdecydowanie pomaga.
Odkąd zaczęłam uprawiać kolarstwo czyli od 2 lat, moja waga stoi w miejscu i objadanie się słodyczami nie przynosi efektów, a chciałabym troszkę przytyć żeby nie wozić cegłówek w kieszeniach w czasie wiatru:)))
Katarzyna Gołębiowska napisała:
> Ja już wiele razy próbowałam zacząc bieganie, nie w celu
> odchudzania, a dla kondycji, zdrowia i mięśni. Mieszkam w
> okolicach Powiśla, blisko parku i wydał mi się on idealny do
> treningu (+ są tam dobre schody!) ale przeziębiłam się po
> kilku dniach (była to wczesna wiosna), innym razem lato-
> więc za gorąco, a teraz zima i znów nie tak! Starałam się
> rozpocząć bieganie na bieżni, ale zazwyczaj kończy się na
> szybkim marszu ;) chyba mam za mało motywacji na tę chwilę..
> Gratuluję tym co biegają systematycznie!
W zimie się fajnie biega bo jest zimno. No chyba że jest lód to się człowiek ślizga. Ludzie różnie kombinują - niektórzy wkręty wkrecają w podeszwy żeby się nie ślizgać. W lecie też się fajnie biega bo jest ciepło :-).
No dobra! Na poważnie! A próbowałaś biegać metodą Jeffa Gallowaya? Może to jest jakieś rozwiązanie dla Ciebie...
K.
Krzysztof Blaszke napisał:
No dobra! Na
> poważnie! A próbowałaś biegać metodą Jeffa Gallowaya? Może
> to jest jakieś rozwiązanie dla Ciebie...
nie, nie próbowałam- mógłbyś rozszerzyć temat?
Adam Krasicki napisał:
> według mnie bieganie to najlepszy sposób na zrzucenie
> zbednego balastu. pamietac nalezy tylko zeby spokojnie
> zaczynac, z wyczuciem, powolutku, jesli bedziemy robic to
> systematycznie...długo nie trzeba czekac na poządane efekty.
> mozna biegac dla odchudzania na dwa sposoby: - interwały (
> krotkie odcinki w szybkim tempie powtarzane kilka razy) lub
> - biegi ciagłe ( bardzo powolne tempo.tak aby nie miec za
> dużej zadyszki) i przypominam, ze aby spalic tzw ,,oponke,,
> musimy przetruchtac chociaz ok 35 min bo wtedy zaczyna
> spalac sie tłuszczyk. systematycznie i racjonalnie zeby
> sie szybko nie zniechecić
W przypadku biegów ciągłych nie każdy (zwłaszcza jeśli nie ma kondycji) może od razu zacząć biegać przez te 35-40 min. Ale zawsze można zaczynać od krótszych czasów. Ja zaczynałem kiedyś od 20-25 min. biegu, ale po 2 tygodniach codziennego treningu spokojnie dobiłem do około 40-50 min. biegu. najważniejsze to nie rezygnować, tylko trochę się postarać. A warto było bo przy tych 40 min zauważyłem wyraźne przyspieszenie spalania niechcianej tkanki ;-)

zarejestruj się